Ostatnia niedziela
>> niedziela, 17 sierpnia 2008 21:05:22
No i moje najdluzsze (poki co) wakacje wlasnie dobiegaja konca, jutro w siadam w samolot i spedzam kolejny rok z artystycznymi wyrzutkami z calego swiata. Podsumowujac- bylo zajebiscie! Jak wroce pewnie bedziecie mieli juz wszyscy brody, wasy, rodziny albo przynajmniej bedziecie w ciazy. pozdrawiam wszystkich leszczy, ktorzy pojawili sie u mnie na pozegnalnej imprezie!
A oto praca, ktora przygotowalem z okazji konca wakacji:
ps. Piotrek, zostawilem Ci paczke z blokersami, nalepkami transformersow i niespodzianka w kofifi, mam nadzieje ze nikt nie ukradnie!
Czesc!
jakies 1,5 roku temu, kiedy zalozylem swojego bloga napisalem, ze bede pierdolil reszte i wrzucal te prace, ktore na co innego sie nie nadaja. Wiec wlasnie sobie poszperalem i zobaczylem ile mam niewykorzystanych, nieopublikowanych prac z ostatniego roku (znalazlem okolo 20). Wiekszosc z nich nie jest znana nikomu, albo tylko waskiemu gronu moich psychofanow;} wyselkcjonowalem kilka z nich mimo ze wszystkie byly dosc marne:]
na poczatek jakis nieskonczony koncept smoka
to mialo pojsc na krazek cd na mil mnostwo. W zalozeniach mialo byc polaczenie lisa kuli i chomika ale podobno wyszlo jak "mis polarny" :D
a to ilustracja na demo na mil mnostwo, nie bylem z niej zbyt dumny wiec nikomu nie pokazywalem:]
to nieskonczona ilustracja do ksiazki pewnego Marka L.. Autor okazal sie kims conajmniej dziwnym i zakonczylismy szybko wspolprace.
a to ilustracja do ksiazki dla dzieci pisanej przez tate mojego kolegi. Mam nadzieje ze uda sie to wydac:)
to dla bylej dziewczyny na gwiazdke (bo na gwiazdke jeszcze byla moja dziewczyna :D)
to na okladke plyty sekaku, ktora nigdy nie wyszla:
nawet nie pytajcie co to jest:D
ps. piotrek oszukuje w szachy a maciek jest zlamanym i zgolonym kutasem.
pozdrawiam wszystkich (nawet piotrka mimo iz oszukuje w szachy i nawet macka mimo iz jest jebanym zlamasem)
myśl dnia
"no sory ale na jego miejscu nie chcialabym zeby taki paszczur dotykal mojego chuja "
~magda grafika
Czesc! Zorientowalem sie ostatnio ze pisze w sumie dla 2 osob, bo tylko 2 osoby to czytaja (pozdro piotrala m. i magda g.) ale co mi tam i tak sobie bede pisal:) Jutro jade na heineken otwartepowietrze festiwal zeby poogladac sobie murzynskie wary dziga mena a.k.a. dżej chołwy aka. geja zi plujace sie do mikrofonu. W ogole nie bedzie M.I.A wiec lipa troche. Przy okazji bede tez malowal tam w gdyni jakies studio dzwiekowe (ma bys stylizowane na lata 70te, klimaty ktore srednio czaje) wiec zyczcie mi szczescia.
No ale coz, poki co zyjmy terazniejszoscia i ogladajmy prace, ktora dzisiaj skonczylem (jest to nosacz sundajski).
pozdrawiam
myśl dnia
"sratatata nie mam dzisi pomyslu na mysl dnia"
~pan kupa
Z pamietnika psychofana.
>> piątek, 20 czerwca 2008 00:29:26
I stalo sie! Po dlugim oczekiwanu dane bylo mi zobaczyc DINALI na zywo:D Czyli kolejny ulubiony artysta do skreslenia, juz tylko zostanie Łona i jestem oficjalnie najszczesliwszym czlowiekiem swiata:D W sumie to koncert udal sie tak srednio, szkoda ze lecieli tak malo na wlasnych bitach no i bylo raptem ze 50 osob na widowni jak nie mniej:] Ale za to MC MACIEK (ktorego znam i z tego miejsca pozdrawiam!) w trakcie aktu wydalania moczu w klubowej ubikacji ulozyl z papieru toaletowego napis "DINAL" a ze w lazience byly specjalnie neony to napis sie swiecil i MC Maciek zrobil zdjecie. I poniewaz zaoferowalismy mackowi nie lada stawke to pokazal ow napis panu wankzowi z dinali i wygral pieniadze. Ale on i tak nie dotknal fejmu tak blisko jak ja, poniewaz z kolei ja udalem sie sikac do pisuaru (w odroznienu od macka nie mam blokady i moge sikac gdzie mi sie podoba) i tak sobie sikam az nagle to pisuaru obok przychodzi nie kto inny jak W.E.N.A i sika obok mnie. Niezapomniane wrazenie!
A i jeszcze jedno. Zrobilem ostatnio okladke dla grupy "prosta puenta", ktora robi MEGA HUJOWY rap, ktorego nie polecam. Nie robilbym okladki ale ze na dolku twarde bulki z szynka to postanowilem ze narysuje dla hajsu (obiecane 250 zlotych). No i rysuje te okladke, zleceniodawca w stalym kontakcie, zmienamy rozne rzeczy w koncu podsylam okladke a raper (pseudonim Levy) pisze ze sie jara. Wszystko pieknie az podaje mu numer konta i kontakt urywa sie na 3 tygodnie. Pisze do niego, dzwonie, zero odzewu az wreszcie po miesiacu gdy zaczalem zgrywac internetowego skurwiela to odpisal, ze "nie ma funduszy". Ja pierdole...
okladka tutaj->
myśla dnia tutaj->
" All these cats, they try and sing,
but they can never match the Lion King"
~Reps
I've got five on it
>> wtorek, 4 marca 2008 23:55:35
Hej moi drodzy czytelnicy,
Cos ostatnio mnie zawodzicie i popularnosc mojego blogaska spada z miesiaca na miesiac. W domu wariuje, czekam z wytesknieniem na tej pierwszy komentarz, który nigdy nie nadchodzi. Nie moge zmrużyc oka w nocy i jem dziwne rzeczy. Nie wiem juz co mam robic żeby Was dluzej zabawiac- dlatego dzisiaj zamiast tradycyjnie jednej pracy, daje wam piatkę (jak wilku).
Zapraszam do ogladania!
normalnie o tej porze
>> piątek, 23 listopada 2007 20:59:37
HEJ! KURWA! mialem pisac wszystko co i jak sie dzieje, co i jak ma miejsce tutaj w kaliforni ale dalem dupy, bylem obibokiem i kupa z tego wyszla. W kazdym razie, chcialbym powiedzec wszystkim, ze jest ZAJEBISCIE i ze jest mi bardzo fajnie (chociaz czekam juz na moj powrot na zimę).
No nic, zbliza sie koniec semestru a ja tu nic nie napisalem o warunkach zycia w akademiku. Wiec zyje sobie juz tak od jakiegos czasu z 4 wspolokatorami. Oto oni! (w nastepnych notkach moze przyblize troche lepiej ich historie):
1. Hua Ping
To z nim dziele pokoj. Pochodzi z Tajwanu i zawsze rano okolo 8, patrzy na zegarek, mowi cos co brzmi jak "OOO Sziii!" i wraca do snu.
2. Scott aka S.A.
mieszka w pokoju z Johnem i Chrisem, o ktorych wkrotce. Zawsze ma wesoloa buzie i potrafi zrobic imitacje wszystkiego co zyje. Na zdjeciu w swoim rodowym stroju indianskim.
3. John
John lubi jajka z bekonem i głośny seks ze swoją koleżanką.
4.Chriswong
Chriswong to niesamowity ewenement. Rasowy kujon z amerykanskiego filmu dla nastolatkow. Myslalem, ze to tylko pozory ale Chris DOSLOWNIE caly dzien spedza przed komputerem, nawet jak je czy rysuje cos na prace domowa nie odrywa sie od swojego "miejsca". Kilka razy tylko widzialem, zeby opuscil swoja nore w celu skorzystania z ubikacji. Mimo wszystko Chriswong, to bardzo poczciwy czlowiek i zawsze pomoze w tarapatach.
Jutro o tej porze...
>> czwartek, 16 sierpnia 2007 20:50:00
Cześć! jutro o tej porze będe już w samolocie, póki co jestem tutaj na Żoliborzu i piszę tę notkę! Wiec dzieki wszystkim za miłe pożegnania i pozdrowienia dla tych, z którymi nie zdązyłem się pożegnać! Miałem tu wrzucić okładkę, którą skończylem dla Mil Mnóstwo, ale bede mogl ją opublikowac dopiero przed premierą płyty:] Wiec wrzucam zamiast tego polski chleb, który dostałem od Martuha i Magdy
dzięki też za chałwe, mleko, herbatę (rap gra, hip hop dont stop!), kredki i RICKY BOBBIEGO od Ali, Margo i Piotrka! szufla, strzała!
Myśl Dnia: " Super Harry! To bardzo trudne zaklęcie!"
~Murzyn z Harrego Pottera (wyjebisty film!)
Ameryka i chomik
>> wtorek, 17 lipica 2007 23:55:47
UWAGA- cos mi sie zjebalo na blogu i jesli chcecie skomentowac, a pokazuje sie wam biale tło, to dopiszcie "www" przed adresem. peace
Do wszystkich moich polskich fanów sledzących każdy mój ruch-Dokładnie za miesiąc opuszczam kraj na conajmniej kilka lat, wiec będzie wam znacznie trudniej o mój autograf, błogosławieńśtwo moich uzdrowicielskich rąk, czy cudowny dźwięk mojego kojącego głosu... Wylatuje na studia i tam będe razem z innymi murzynami dorastał w czarnym getcie, wiec pewnie jak wrócę to będe już przypakowanym nigga straight outta Compton. A póki co kolejna praca robiona jeszcze przez białego, swojego, polskiego Alka, czyli kolejny rysunek promocyjny do Mil Mnóśtwo
Myśl Dnia: (podziękowania dla Tosi, choc nie wiem za bardzo OCB;))
"DLATEGO MYSLE .ZE MOZE ZAMIAST SZUKAC ZAGINIONYCH KOTOW, POWINIENES SIE POWAZNIE ZAJAC SZUKANIEM DRUGIEJ POLOWY SWOJEGO CIENIA
"
~Haruki Murakami/NMG
Sorry, że tak długo nie pisałem, ale po zakończeniu edukacji zamiast tracić czas na rysowanie, wolałem powylegiwać się w mojej willi z basenem, powydawać rozkazy moim murzyńskim niewolnicom i zjadać tony chałwy dowożonej codziennie ciężarówkami. Tak czy inaczej wróciłem, żeby zaprezentować Wam swoją promo art do nowego projektu łódzko- kaliskiego duetu "MilMnóstwo". Przesłuchajcie ich płyty koniecznie- tu jest- myspace . Projekt jest na razie owiany tajemnicą, ale będzie jeszcze więcej rysunków promocyjnych itp.
a oto ilustracja:
Myśl Dnia:
"Jeśli chce ci się pić to napij się czegoś
Inaczej się odwodnisz i umrzesz kolego
Gdy ciepło jest zimą, a zimno letnią porą
To coś takiego nazywa się oksymoron
"
~MC Maciek/NMG
Tajemnica chałwy rozwiązana!
>> czwartek, 3 maja 2007 20:23:00
(nie wiem, czy będzie sie wam chciało czytać tak długi tekst, ale pisałem pod wpływem impulsu)
Za ileśtam godzin matura, tym niemniej postanowiłem podzielić się z wami najnowszą nowinką- rozwiązałem dręczącą mnie od pewnego czasu zagadkę, czemu moja mama nie chciała mi nigdy kupować chałwy. Jak to zwykle bywa z tajemnicami, rozwiązanie nie jest niestety jakoś szcególnie ciekawe:( ale przejdźmy do rzeczy. Wszystko zaczęło się około 3 miesięcy temu, kiedy na nowo odkryłem niepowtarzalny smak waniliowej chałwy w połączeniu z pełnotłustym mlekiem. Smak, który spędzał sen z powiek, który nie pozwalał skupić się na czymkolwiek, który pozostawał w pamieci na długie godziny... Tak więc kiedy pare dni pozniej moja mama zadzwoniła z pytaniem co mi kupić z osiedlowego sklepu, bez zastanowienia odparłem "chałwę!!!". Jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy dowiedziałem się, że nie będzie kupować żadnej chałwy, bo "jest tyle rzeczy w lodówce". Nie była to jednak zwykła odmowa- w głosie mamy dało się usłyszeć nutę niepokoju. Myślałem, że to jakoś chwilowa chałwofobia, jednak gdy zauważyłem, że w lodówce zalegają się pajęczyny, czym prędzej pobiegłem do matki, żeby kupiła jakąś chałwę jak będzie w sklepie. Odpowiedź była podobna- kategoryczne "nie". Zastanawiałem się skąd u mamy taka niechęć do takiego przecież pysznego batona, może w dzieciństwie miała jakieś traumatyczne przeżycia z chałwą, które wpłynęły na jej poźniejsze życie? Tak więc byłem skazany na samodzielnie kupowanie chałwy- chowałem ją w najciemniejszych zakamarkach szafy, tam gdzie nikt nie wpadnie na trop mojego słodkiego skarbu. Wieczorami wychodziłem na podwórko i szukałem tajnych zaułków, gdzie żaden sąsiad-społeczniak nie powie mamie o moim sekretnym smakołyku. I tak sobie prowadziłem to podwójne życie, aż do dzisiaj, kiedy moja mama oznajmiła mi wesołym tonem, że idzie do sklepu i ponieważ jutro matura, to może mi kupić jakikolwiek słodycz sobie wymarzę. Niepewnie ale stanowczo poprosiłem o kilka chałw (chałew?). Tym razem miarka się przebrała- mama krzyknęła "Nie będzie w tym domu żadnej chałwy!!!", po czym pobiegła do kuchni i wróciła z wielką pajdą suchego, razowego chleba. "Proszę, tyyyyle chleba, na cały tydzień starczy, a ten sobie chałwę wymarzył!". Powoli kawałki tej mrocznej tajemnicy zaczęły układać się w sensowną całość. Moja mama od tak dawnego czasu nie jadła chałwy, że zapomniała o jej istnieniu i pomyliło jej się z chałką (której nienawidzi, bo była kiedyś na wykładzie, gdzie mówili o tym jak to biały chleb niedość, że szybko sie psuje, to jeszcze zapycha jelita). Tak więc uświadomiłem swoją mamę i na blacie w kuchni leżą teraz 4 piękne batoniki chałwy, którymi będę się delektował przez 4 następne dni, by przyjemność sie nie znudziła! amen